logo

Invader zagadka dla rachmistrzów

Invader zagadka dla rachmistrzów

W szerokiej ofercie woblerów Firmy Dorado jest pewien model bez którego nie mogę się obejść. Łowiąc pstrągi potokowe,tęczowe czy żródlane a nawet trocie dla mnie zawsze jest nr 1. Mowa o Dorado "Invader"4 cm. Zawsze podkreślam,że mimo wszelakiego rodzaju wielkości i gamy kolorów oferowanych na rynku wszelakich woblerów najważniejsza dla ryb jest jego praca. Częstotliwość drgań którą wytwarza dana przynęta musi być tak dobrana,aby w pełni odpowiadała drapieżnikom. Właśnie dla nich jest to pierwszy impuls do prawidłowej reakcji na przepływającą przynętę, lub podaną w bezpośredniej bliskości - jak to się mówi - pod nos. Tą podstawową zasadę w pełni spełnia "Invader". Jego smukły kształt, wielkość i pewne umiejscowienie prawidłowo dobranego steru sprawia, że model ten w wodzie ma unikalną "lusterkową" pracę o wysokiej częstotliwości drgań.

Wielu producentów ma woblerów ma min. z tym poważny problem i nadrabiają tym atrakcyjnością naturalnych barw. W sumie dla oka wędkarza. Dla drapieżnika - owszem, ale nie w 100%. Patrząc z boku istotnym elementem kształtu "Invadera"jest tuż za sterem powiększony brzuszek. Dla ryby drapieżnika to niesamowity apetyczny kąsek. Wie,że tak najedzona rybka nawet w przypadku ataku nie zdąży uciec. Nawet jeśli się to jej uda to na nieznaczną odległość. Zwolni tempo z braku sił lub stanie w wolnym nurcie.

Z uwagi na swój kształt przy wyrzucie - a te mogą być dalekie i celne - w chwili styczności z lustrem wody powstający krąg jest skupiony i momentalnie zanika tuż za woblerem - zabierany przez nurt wody. W przypadku wielu producentów w tym momencie nastepuje typowy plusk z szeroko rozchodzącym się kręgiem na wodzie. Ster "invadera", jego kształt, materiał umiejscowienie pod odpowiednim kątem nadając w całym kształcie woblerowi odpowiednią pracę został dobrany wręcz perfekcyjnie. W chwili styczności z wodą jego przytrzymanie już powoduje jego nurkowanie. W silnym nurcie pewnie trzyma się swojego toru. Praca migotliwa,naturalna. Odpowiednia do prędkości nurtu,czy głębokości prowadzenia. Nie wykłada się. Zwalniając tempo zwijanie żyłki,lub zaprzestając "Invader" z uwagi na swój kształt majestatycznie pracując jest odpychany w bok na wolniejszy nurt. Tak zachowuje się każda rybka.

Puszczając "Inwadera" w silnym nurcie on powoli wypłynie. Nie wyskoczy na powierzchnię niczym bańka mydlana. Naśladuje prawidłowo zachowującą się rybkę. Idealnie. Łowiąc "Invaderem" w rzekach zawsze biorę pod uwagę min. głębokość łowiska, szerokość, prędkość nurtu, prądy wsteczne-ba nawet zmienne ciśnienie wody w stosunku do głębokości przykładowo do danego błęboczka/dziury/-a nawet gęstości wody. "Invadera" gorąco polecam tak i poczatkującym wędkarzom jak i profesjonalistom. Sukces murowany.

P.S. Wobler Dorado "Invader" 4cm nie testowałem tak jak inni testerzy producentów tydzień, miesiąc czy rok. Ot, złowiono parę ryb - będzie super. Nie na tym rzecz polega. Ja testowałem "Invadera" przez 20 lat łowiąc masę łososiowatych - w tym wiele medalowych. I to są naprawdę prawdziwe testy. Można książkę o tym napisać.

Piotr Piechocki
Tester Dorado

Udostępnij to: