logo

Ze Scoutem na Troć

Ze Scoutem na Troć

Przed nami styczeń, dla wielu początek nowego sezonu ( wiem, wiem tak naprawdę sezon nigdy się nie kończy ). Dla jednych oznacza to wyprawy na lód w pogoni za okoniem, wielu znów, po kilku miesiącach przerwy wyruszy na pstrągi, wydeptywać nowe ścieżki nad sobie tylko znanymi rzeczkami, które zwykle już bardzo dawno przestały być tajne. Jeszcze inni, wśród nich ja nie wyobraża sobie innego rozpoczęcia roku niż nad którąś z trociowych rzek Pomorza. Swoją pierwszą troć złowiłem w 1988 roku, czyli już prawie 18 lat temu ( ale ten czas leci! ), od tamtej pory przeżyłem wiele wspaniałych chwil i równie dużo rozczarowań. Jednak ten czas na pewno nie poszedł na marne. Każdy dzień nad wodą przynosi nowe doświadczenia, a dla kogoś produkującego przynęty doświadczenia te są wprost bezcenne. Rozmowy z miejscowymi wędkarzami, podpatrywanie ich techniki łowienia, sprzętu i przede wszystkim przynęt pozwoliło mi na dopracowanie własnych wzorów, na które z powodzeniem łowię tak wspaniałe ryby jak trocie. I to nie tylko w polskich rzekach. Moimi ulubionymi woblerami na pomorskie rzeki są Invader, o którym pisałem już wiele razy, oraz mniej popularny ale nie mniej łowny SCOUT ( znany dawniej jako Storm ). Pomysł na skonstruowanie tego woblera zrodził się właśnie nad Parsętą, gdy na jednym z leśnych odcinków w okolicy Rościęcina Invader nurkował mi zbyt głęboko, Stick pracował zbyt słabo, natomiast Alaska "mieszała" za mocno, doszedłem do wniosku, że potrzebuję woblera, który będzie czymś pośrednim między tymi przynętami. I tak powstał SCOUT, wobler typowo rzeczny, mocno trzymający się nurtu, o wyraźnej, ale nie przesadnie "zwariowanej" akcji i na tyle masywny, by można nim było bez trudu rzucać w trudnych warunkach mocnym, trociowym sprzętem.Czyli coś pośredniego między Invaderem, Stickiem i Alaską. Już pierwsze testy, przeprowadzone rok później nad tą samą Parsętą potwierdziły trafność decyzji. W wielu miejscach wobler ten sprawował się nawet lepiej niż mój ulubiony Invader. Myślę, że trocie także były do niego przychylnie nastawione, bo już pierwszego dnia dwie z nich postanowiły wypróbować jego smak.

Komplet na Scouta Zachęcony sukcesem postanowiłem rozszerzyć rodzinę SCOUT'a o mniejszy model, który byłby chętnie zjadany przez pstrągi i inne rzeczne rybki, jak np. brzany. Tak więc obecnie rodzina SCOUT'ów liczy sobie dwie wielkości 4 i 6 cm.W rzekach w których łowię najczęściej, czyli w Sanie, Wisłoce i Wisłoku sprawdza się znakomicie, ale nie tylko tutaj. W ostatnim sezonie doskonale reagowały na niego pstrągi z rzek Roztocza. Miałem też informacje od zaprzyjaźnionych wędkarzy, że na 6cm model doskonale biorą sandacze i szczupaki w Narwi. Mam nadzieję, że wielu z Was w nadchodzącym sezonie wypróbuje i polubi ten niepozorny ale naprawdę łowny, zwłaszcza w rzekach woblerek. On w zamian na pewno odwdzięczy się niejedną wspaniałą zdobyczą. Darek Małysz

Udostępnij to: