Dorado Triada - Woblery Przygoda Produkty Gdzie Kupić Firma Sklep
  Zaloguj się...
 login
 Hasło
kontakt  KONTAKT siedziba  SIEDZIBA
Przjaciele piszą
Dorado Triada - Forum
Dorado Triada - Rekordy
O Woblerach Dorado Triada
Drużyna Dorado
  Przyjaciele Piszą [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13]  
Darek Małysz Powrót do listy artykułów
Amerykańska przygoda.
Za oknem ciągle zima, mróz nie ustępuje i zamiast na ryby, wielu z nas woli jechać raczej na narty.Dlatego z tym większą przyjemnością wspominam swój niedawny pobyt na Florydzie, gdzie mogłem wygrzać się w południowym słońcu, trochę opalić i przede wszystkim połowic ryby o złowieniu których marzyłem od bardzo dawna. Bassy wielkogębowe, bo o nich mowa, to na południu Stanów Zjednoczonych absolutnie najpopularniejszy wędkarsko gatunek. Można wręcz odnieść wrażenie, że tam całe wędkarstwo słodkowodne kręci się dookoła tej jednej ryby. Niemal cały biznes wędkarski nastawiony jest na wędkarzy łowiących właśnie bassy. Ja też zapragnąłem złowić tę rybę, poczuć na własnej wędce jej legendarną waleczność i wogóle zobaczyć na własne oczy jak wygląda wędkarstwo za Wielką Wodą. Tym bardziej, że moim towarzyszem i przewodnikiem miał być zawodowy amerykański wędkarz, co dawało mi niepowtarzalną szansę na skonfrontowanie swych umiejętności, techniki i metod łowienia z tym co prezentują najlepsi wędkarze amerykańscy. Spotkanie ze Scottem wyglądało tak, jak zwykle wyglądają spotkania dwóch maniakalnie napalonych wędkarzy. Po krótkiej rozmowie zapada szybka decyzja: jutro rano jedziemy na ryby! Oczywiście na bassy,(bo niby na co?) zresztą Scott nie łowi niczego poza bassami i był bardzo zdziwiony, że w Polsce wędkarze łowią tak wiele różnych gatunków, a już wogóle nie mógł pojąć, że na zawodach także łowimy różne gatunki, w zależności od łowiska i pory roku. U nich na zawodach łowi się tylko jeden gatunek, w zależności od zawodów zwykle bassy albo szczupaki. Moja radość z wyjazdu była jeszcze większa, gdy dowiedziałem się, że naszym łowiskiem ma być jezioro Tohopekaligna ( Toho Lake ), gdyż jeszcze w Polsce dowiedziałem się z internetu, że właśnie to jezioro uchodzi za najlepsze łowisko bassów w całych Stanach. Wieczorem, pomimo iż Scott nie chciał abym zabierał jakikolwiek sprzęt, bo on ma wszystko na łodzi, spakowałem kilkanaście woblerów do kieszeni kamizelki, koniecznie bowiem chciałem złowić bassa na swój wobler. Noc minęła jak mgnienie oka, już bardzo dawno nie byłem tak podekscytowany przed wyjazdem na ryby! Pobudka o 6.00, szybkie śnidanie, cieniutka amerykańska kawa ( jeżeli to wogóle była kawa ) i w drogę. Nad Toho z Orlando, gdzie mieszkałem jest pół godziny jazdy. Jako ciekawostkę powiem, że dookoła Orlando znajduje sie 10 000 jezior w których można łowić ryby,

Ogrom wody

oczywiście w każdym z nich żyją bassy! Dla mnie to coś nieprawdopodobnego! Ja w Krośnie mam pusty Wisłok i Sieniawę w której coraz trudniej nawet o okonia, to jest niesprawiedliwe! Po kilkunastu minutach dojeżdżamy do jeziora, na wodzie przy pomoście czeka na nas już przyjeciel Scotta

Towarzysz

na łodzi, która budzi we mnie uczucie zazdrości, ta łódż to po prostu cudo!

Łódż

Przy niej moja Boya ( z której i tak jestem dumny ), to zwykła balia, jakieś pływadło a nie łódż. Silnik o mocy 225 KM błyskawicznie rozpędza to cudo do 75 mil na godzinę, aż mi się włosy zjeżyły! Samo płynięcie z taką prędkością ( ok 115 km/h ) było niesamowitą frajdą. Kilka minut i jesteśmy na miejscu. GPS doprowadza nas jak po sznurku na łowisko, którym jest bardzo płytki ( ok. 1-1,5m ), gęsto porośnięty roślinnościa fragment jeziora. Na pierwszy rzut oka przypomina mi to raczej pole ryżowe.

Łowisko

Scott daje mi wędkę uzbrojoną w dużą ( 10 cm ) czarną, gumową jaszczurkę na bezzaczepowym systemie "Texas", z klasyczną główką jigową nie ma mowy o łowieniu w takim miejscu. Dobrze, że przed wyjazdem z Polski zapakowałem kilka popperów, teraz będzie doskonała szansa wypróbować je na amerykańskich bassach. Pierwszą rybę łowi Scott już w trzecim lub czwartym rzucie, oczywiście rybą tą jest bass, dla mnie to pierwszy bass jakiego widzę na żywo ( nie licząc tych, które widziałem w akwarium, bo to co innego ). Ryba ląduje w specjalnym schowku na łodzi, gdzie woda wymieniana jest automatycznie co kilkanaście minut, do póżniejszego sfotografowania. Amerykanie wogóle nie zabijają bassów, Scott nawet nie wiedział jak smakuje ta ryba! Podbudowany przykładam się bardziej do pracy i po chwili czuję delikatne "puknięcie", zacinam i jest! Mój pierwszy bass pruje wodę, wchodzi w zielsko ale mocny sprzęt sprawia, że po chwili ląduje w łodzi! Jestem bardzo szczęśliwy, kolejne wędkarskie marzenie spełniło się.Według Scotta ryba waży ok 3 funtów ( 1,3-1,5 kg. ).

Mój pierwszy bass!

Kilka fotek dla upamiętnienia tej wielkiej dla mnie chwili i ryba idzie do schowka. Wykonuję zaledwie kilka rzutów i znów branie, krótki hol i drugi bass ląduje w łodzi. Znów kilka fotek i ryba do schowka. Po tej rybie postanawiam zmienić gumową jaszczurkę na poppera, inny wobler z uwagi na gęstą roślinność nie ma tu racji bytu. Rzucam tym popperem w kierunku dużej kępy trzcin, czy czegoś podobnego,

Łowisko

kilka szarpnięć, popper pięknie chlapie po powierzchni i nagle gejzer . Po nim następuje "to co tygrysy lubią najbardziej", czyli odjazd, mocne szarpnięcia, ucieczka w rośliny. Bass prezentuje cały repertuar swych sztuczek, jednak po chwili ląduje w łodzi.

Bass

Ten jest na tyle duży, że nie daje się go wyjąć na kiju, pomimo iż amerykańskie wędki są wielokrotnie mocniejsze od swych europejskich ( raczej chińskich ) odpowiedników, więc Scott podbiera go klasycznie za pysk, nawiasem mówiąc, paszczę ma ta ryba naprawdę wielką. Od złowienia mojego pierwszego bassa upłynęło zaledwie 15 minut! Chyba jestem na wędkarskim Eldorado! Pzez następne pół godziny nie mamy brań i Scott postanawia zmienić łowisko, jednak przesuwamy się zaledwie o kilkadziesiąt metrów. Silnik elektryczny, który służy nam do przemieszczania się po łowisku zastaje wyłączony i rozpoczynamy łowienie w dryfie. W pewnym momencie przyjaciel Scotta

Towarzysz

zauważa przyczajonego w gąszczu roślin bassa, ryba stoi dosłownie trzy metry od łodzi i wogóle się nie płoszy, po podaniu jej gumy ( Flying Lure ) pod pysk następuje natychmiastowy atak! Te ryby są naprawdę głupie! Po kilku minutach zacinam kolejnego bassa na poppera, jednak ryba wchodzi w zielsko i uwalnia się z kotwiczki, to samo robi następna. Scott w tym czasie wyciąga swojego drugiego bassa na bezzaczepowo uzbrojoną gumę. Takie zbrojenie jest z pewnością bardzo dobre na te zarośnięte wody, jednak ja postanawiam pozostać przy swoim popperku. Brania z powierzchni są niezwykle widowiskowe. W międzyczasie nasza łódż zdryfowała w pobliże wchodzącego daleko w wodę pomostu,

Pomost

już pierwszy rzut w pobliże zatopionych pali kończy się fektownym braniem. Krótki hol i mój trzeci bass ląduje w łodzi.

Bass

Po kilku rzutach jest następny!Jestem naprawdę pod wrażeniem siły i waleczności tych ryb. Szkoda, że w Polsce ten gatunek nie występuje, a jeszcze bardziej szkoda, że polscy wędkarze zabijają prawie wszystkie złowione ryby, gdy dodamy do tego kłusowników ( pojęcie w Ameryce praktycznie nie znane ) i degradację środowiska, to trudno się dziwić, że nie mamy czego łowić i każdy niemal wyjazd na ryby za granicę ( byle nie na wschód! ), jest dla nas wycieczką do raju!

Połów

Po niespełna dwóch godzinach od wypłynięcia z przystani złowiliśmy 7 bassów i dwa mi spadły, czy to nie piękne?

Połów

Niestety Scott stwierdza, że musimy wracać do bazy.Praca czeka.Jednak w powrotnej drodze obiecuje pokazać mi jezioro. Jest piękne!

Jezioro

Dopiero teraz zauważam ogromne ilości wodnego ptactwa i zróżnicowany charakter brzegów

Jezioro

oraz mnóstwo niespotykanych u nas roślin i drzew,

Jezioro

które często wyrastają wprost z wody.

Jezioro

Generalnie jestem zauroczony pięknem przyrody i ogromną ilością ryb. Tutaj wędkarz nie ma czasu nudzić się podczas wędkowania i nie uchodzi za wariata, który marnuje czas siedząc z wędką nad wodą.W Stanach Zjednoczonych wędkuje prawie 60 milionów ludzi, z czego co najmniej 1/4 to kobiety. Wędkarze zawodowi są takimi samymi gwiazdami jak sportowcy innych popularnych dyscyplin. Widziałem jak ustawiały się kolejki

Zawodowiec
Zawodowiec
...po autograf
...po autograf

wędkarzy obojga płci po autografy znanych wędkarzy. Szkoda, że u nas nigdy tak nie będzie.... Darek Małysz

Powrót do Listy     |     Do góry
Copyright © 2005 Dziki (HTML, PHP, JavaScript), Ariusz (Design)