Dorado Triada - Woblery Przygoda Produkty Gdzie Kupić Firma Sklep
  Zaloguj się...
 login
 Hasło
kontakt  KONTAKT siedziba  SIEDZIBA
Przjaciele piszą
Dorado Triada - Forum
Dorado Triada - Rekordy
O Woblerach Dorado Triada
Drużyna Dorado
  Przyjaciele Piszą [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9]  
Marcin Pawiński Powrót do listy artykułów
Na leniwego...
Nie jestem ekspertem. Są lepsi. Ale połknąłem bakcyla. Oj tak.
Przedwiośnie. Marazm, nad wodą szaro i na ogół pusto. Ale rzeki wolne od kry kuszą. Pora się ruszyć. Wędkarski wirus atakuje szare komórki. Na ryby! Tylko jak i gdzie? Większość drapieżników ma okres ochronny. Odpowiedź nasuwa się sama: KrOpKi. Tak, kropki! Pstrągi Potokowe. Choć nie łatwo je teraz złowić, znalazłem sposób na złagodzenie lutowo-marcowego głodu "rybaczenia". A było to tak.
Dwie wiosny temu ja i kol Arek zameldowaliśmy się skoro świt nad leskim Sanem. Warto było się śpieszyć, bo już po chwili, nieopodal zaklekotały zawory malucha jakiegoś autochtona. Konkurencja wędkarska nie śpi. Zatem do wody marsz!
Łowię, próbuję, ciskam, kombinuję, marznę, zamarzają przelotki, stygnie zapał. Przez gumowe spodnio-buty, spodnie, leginsy i gacie przenika chłód. Zaczynam się gryźć, bo ziomal ma już na koncie dwa miarowce a ja zero... nawet pobicia. Co jest? Czym różni się łowienie w małych ciurkach, które znam, od przechytrzania ryb w nieco większej wodzie? Nawet wobki mamy takie same: ulubione, pstrągowe sticki 4,5 cm w kolorze MN. Nic z tego nie rozumiem.


Przygotowania do łowienia. To niestety jedyne zdjęcie z tego dnia. Za zimno dla aparatu

Spotykamy się na nie oprocentowanej kawie. Czuję się pokonany. Arek się podśmiechuje i tłumaczy jak dziecku: (...) jak widzisz, sprawa jest prosta. Zarzucasz, łapiesz kontakt i NIC. Zupełnie nic." -Jak to? Przecież to spinning a nie gruntówka? – wypytuję.
-Tak, ale pstrągi są leniwe, wyczerpane po jesiennym tarle i zwyczajnie nie mają ochoty na popisy. Ile dziś rano było na termometrze? No? –10 st. C. Chciałoby ci się gonić króliczka w taki ziąb? - Nie-e, chyba nie. Więc, w czym rzecz? Złowiłem już pewnie 1000 pstrągów, ale nie do końca rozumiem. Przecież one są głupie. Pewnie bardziej durne niż głodny szczubeł. Jak widzą żarcie pod nosem atakują bez zastanowienia.
- Guzik prawda! To inteligentne drapieżniki. Kropek nie ruszy się dopóki nie ma pewności, że warto albo dopóki go nie sprowokujesz! Jaki masz kij? Jaką żyłkę?
- No, 10-30g i 0,20.
- Sprzęt jak się patrzy! tyle że na solińskie szczupaki... Trudno na to zapiąć kropka. Nie czujesz bluesa. Ot, co.
Trochę skołowany zmieniam taktykę. Jednak okazuje się, że żyłka 0,2mm, którą wybrałem mimo przestróg mojego "Góru", w połączeniu z dość sztywnym kijem i lekkimi przynętami uniemożliwia mi komfortowe podejście kropkowańca. Rzuty są za krótkie, nie precyzyjne a na dodatek mam kłopoty z poprawnym prowadzeniem małych Dorado. Na obcisłych rzeczułkach, jak Osława czy Osławica nie było takiego problemu.
Ponieważ nie spinninguję już w klasycznym ujęciu tego słowa, postanawiam zmienić lekkiego Sticka na pękatą Alaskę 2,5 cm GRS. Ten skądinąd kleniowy wobek sprawuje się znacznie lepiej. Wreszcie mogę sprawdzić teorię Arka. Postępuję zatem wg instrukcji: zarzucam w poprzek rzeki, łapię kontakt z mikro wobkiem i czekam. Nurt leniwie znosi przynętę łukiem i prowadzi do kamienistego dna. Brania mam się spodziewać, kiedy woblerek zacznie zwalniać, po czym zatrzyma się kolebiąc miarowo na wysokości szczytówki. Do tego czasu czuję się niemal bezrobotny. Przytrzymuję wobka dłuższą chwilę w jednym miejscu, dopiero potem wolno, na przemian podciągam go i przytrzymuję. Cierpliwie powtarzam czynności: rzut poprzeczny, wybranie luzu, kontrola spływu koszącego a następnie stopniowa zwijka. Jeszcze raz i jeszcze. Nuda. Spinning dla emeryta. Po przeczesaniu środka płani poszedłem na jej upstrzony głazami ogon. Z doświadczenia nabytego na siurkach wiem, że pstrągi wyczekują wiosennego impulsu w miejscach spokojnych i zwykle niezbyt głębokich, często w pobliżu żwirowych tarlisk. Ten fragment Sanu wydał mi się bardziej urodzajny. Powierzchnia wody była czytelna niczym turystyczna mapa; w miejscach oznaczonych jasnymi kolorami zagęszczone poziomice wskazują góry, zielone plamy to lasy pełne dzikiego zwierza. Zapuszczam, więc koniec swojej strzelby... Jest! Taaa, jeszcze trochę a zostałbym myśliwym. Z hipnotycznej nirwany budzi mnie zdecydowane szarpnięcie. TO DZIAŁA!!! Swoją drogą wiedziałem, że na tym Tybecie uda mi się coś zapiąć. Zdobycz jest blisko. Wtem konsternacja –cieszyć się czy płakać? Ładny, mieniący się amarantem ponad 35 centymetrowy lipień... Chwycił pojedynczą kotwiczkę całym pyszczkiem. Jest połowa marca, okres ochronny, więc
z nabożeństwem uwalniam rybę na płyciźnie. Znalazłem stanowisko fiszek. Przez polary obserwuję spore kropki pojawiające się za woblerem, obwąchujące go, jednak nie skore do ataku. Kryształowa woda wyraźnie nie jest moim sprzymierzeńcem.
Pomimo tego, pełen wiary w sukces próbuję szczęścia. Łowiąc i brodząc jednocześnie kilkaset metrów trafiam na nieco głębszy hektar rzeki. Posyłam woblerka najdalej jak się da i pozostawiam nurtowi. W chwili, kiedy kończy się twardy dryf, substytut rybki dociera do dna, trąca kmienie i ... zastyga. Sądząc, że to miękkie zielsko podszarpuję lekko. Ssssssspina mi się ryba. Wszystko przez toporny sprzęt i brak doświadczenia. Po chwili czuję wyraźne szarpnięcie. Nadgarstek automatycznie sprężynuje i zacinam kolejną zdobycz. Ta jest o wiele bardziej dziarska od lipienia. Wędka drży nerwowo, ale nie trwa to długo. Szybko wyciągam ręką pierwszego w tym roku pstrąga. Zdobycz znowu wraca do wody, ma jedynie 28 cm. W napięciu powtarzam rzuty. Drugi, trzeci. Jest! Pięknie, mylę z satysfakcją. Tego dnia złowiłem jeszcze kilka potokowców, co prawda żaden nie trafił na patelnię, ale zrozumiałem, że spinning to nie tylko technika trafiania do celu ale również finezja i taktyka. Cała sztuka sprowadza się do koncentracji zmysłów na żyłce i szczytówce. Bardzo pomocne stają się w tym wypadku odpowiednie narzędzia: lekka, czuła wędka, cienka żyłka (max 0,16) oraz przyjazny kołowrotek. Brania są zwykle chimeryczne i delikatne. Pstrągi, choć z pewnością głodne, nie są skore do współpracy. Często pukają w wabik zamkniętym pyskiem, albo odprowadzają go tylko przez ciekawość. Jednak o wiele łatwiej je przechytrzyć, jeśli łowi się z głową i pieczołowicie penetruje potencjalne stanowiska niż bezmyślnie biczuje wodę. Polecam metodę "na leniwego" szczególnie wczesnowiosennym łowcom, ponieważ pomaga zaspokoić pozimowe sSanie na branie.


Miarowiec

Po tym, kiedy zasmakowałem w leniwych kropkach a moje prymitywne wyobrażenie żarłoczności pstrąga uległo gruntownej modyfikacji, postanowiłem dostosować sprzęt do specyficznych okoliczności wczesnowiosennego połowu. Dłuuuuugo szukałem kija. Padło na lekkie, niezwykle czułe i ergonomiczne Mikado (competition needle spin). Pomimo wielu sceptycznych uwag, co do przydatności wklejanki, jako narzędzia połowu kropka, uważam, że wybór był trafny. Dopiero teraz wiem, jak często ryby interesują się przynętą, jak finezyjnym hobby jest punktowanie salmo trutta. Niestety, okazało się również, że teoria "fachowców" nie jest wyssana z palca: okoniowa wklejanka nijak się sprawuje, kiedy wiosna nabiera rumieńców a ryby wigoru. Wiele zdobyczy straciłem, mimo miękko uregulowanego hamulca. Wynika to stąd, że zmarznięte pstrągi nie walczą niby porażone prądem, natomiast letnie, wypasione, pełne sił i witalności często uwalniają się podczas apoplektycznej obrony z bezzadziorowych kotwiczek. Dlatego moje wędkarskie trofea wciąż pływają w wodzie a ja przymierzam się do zakupu wędki, która pomoże mi skuteczniej łowić ogniste kropeczki i kropale. Jeszcze o woblerkach. Przekonałem się, że na otwarciu sezonu najlepsze są 4,5 centymetrowe sticki w kolorze NB, natomiast później z przekonaniem używam pięciocentymertowych classiców MN, BS lub TR. Na głębsze partie rzeki wybieram invadery, są niezastąpione do penetrowania rynien, głębokich przelewów i jam między głazami.

Arek, dzięki za cenną lekcję!
Marcin Pawiński - nick tramper

P.S. Na leniwego z równym powodzeniem biorą również klenie i czasem... można się wkurzyć

A to już ja w całej okazałości - zdjęcie zrobione bliżej lat



Powrót do Listy     |     Do góry
Copyright © 2005 Dziki (HTML, PHP, JavaScript), Ariusz (Design)