Dorado Triada - Woblery Przygoda Produkty Gdzie Kupić Firma Sklep
  Zaloguj się...
 login
 Hasło
kontakt  KONTAKT siedziba  SIEDZIBA
Przjaciele piszą
Dorado Triada - Forum
Dorado Triada - Rekordy
O Woblerach Dorado Triada
Drużyna Dorado
  Przyjaciele Piszą [9] [10] [11] [12] [13] [14]  
Artur Zwarycz Powrót do listy artykułów
Brzana
Telefon zadzwonił w czwartek wieczorem. "JEDZIEMY NA BRZANY" ;zakomunikował głos w słuchawce. Wyprawa została zaplanowana na sobotę rano. Byłem szczęśliwy, że mogę jechać kolejny raz z kumplami na ryby, ale jednocześnie trochę zdenerwowany, bo jako spinningista nie miałem pojęcia jak się łowi na przepływankę. Mniej więcej wiedziałem, o co chodzi, ale w życiu jeszcze nie udało mi się złowić brzany. W przeddzień wyjazdu powoli się pakowałem i przygotowywałem mój sprzęt. Przygotowania zostały dopięte na ostatni guzik i tylko czekać do rana. Wyruszyliśmy bardzo wcześnie, bo około godziny czwartej nad ranem. Naszym łowiskiem miał być San w okolicach Dubiecka. Dotarliśmy na miejsce i powoli zaczęliśmy się rozpakowywać z naszymi klamotami. Dobieranie spławików, obciążenia oraz przynęt jest bardzo ważną rzeczą podczas łowienia. No i zaczęło się. Po dosłownie kilkunastu minutach jest pierwsza zdobycz. Niestety, nie ja ją złowiłem, lecz mój kolega. Brzana miała 36 cm. Zrobiliśmy parę fotek i wróciła z powrotem do rzeki. Minęło już parę godzin, zbliżało się południe. Czas na malutkie śniadanko.Na razie jeszcze nie złowiłem nic oprócz paru małych świnek. Prawie wszyscy połowili oprócz mnie i jeszcze mojego kumpla Jurka. Ale się tym nie przejmowaliśmy. Po przerwie znów wyruszyliśmy na stanowiska. Po godzinie Jurek złowił brzanę a ja dalej nic. W końcu nie wytrzymałem i dałem sobie spokój. Dobrze, że ze sobą miałem moje podręczne pudełeczko z małymi woblerami i obrotówkami. Powiedziałem kolegom, że idę pospinningować. Śmiali się ze mnie, że jako jedyny nie złowiłem tej upragnionej ryby, ale cóż, może innym razem. Na koniec im powiedziałem: " Jeszcze zobaczymy!" Poszedłem trochę w górę rzeki połowić klenie. Znalazłem bardzo ciekawe łowisko, silny nurt wpadał do głębokiej rynny, gdzie za leżącymi na dnie dużymi kamieniami woda znacznie zwalniała, tworząc doskonałe kryjówki dla ryb. Nie zastanawiając się od razu założyłem mojego ulubionego woblerka, 4-centymetrowego INVADERA DORADO w kolorze kiełbia. Już za drugim rzutem coś "walnęło" w moją przynętę i proszę bardzo, kleń na 53 cm. Jeszcze parę rzutów i BACH jest następny, trochę mniejszy. Zszedłem kilka kroków niżej. Kolejny rzut i tępe przytrzymanie - pomyślałem sobie zaczep - i szarpnąłem mocniej. Ale to nie był jednak zaczep. Coś mam na końcu żyłki, tylko jeszcze nie wiem co? To na pewno nie kleń. Próbuję przyciągnąć rybę, ale co chwilę mi odjeżdża w dół. Szybko Zawołałem Jurka, żeby przybiegł z podbierakiem. Jak zobaczyłem co jest na drugim końcu mojej wędki, opadła mi szczęka ze zdziwienia. Była to brzana!!! Jurek mówi, żebym ją spokojnie doholował do podbieraka.

Brzana

"MAM CIĘ!!!" Jest w podbieraku. Była to duża brzana, największa ze wszystkich złowionych dzisiaj (61 cm). Na pewno chcielibyście zobaczyć miny kolegów, gdy zobaczyli brzanę. Byli zdziwieni jakby zobaczyli UFO :)Wieczorem rozpaliliśmy ognisko i oczywiście nie obyło się bez gratulacji i pytań, jak tego dokonałem. Odpowiedziałem krótko i zwięźle: " Mój ulubiony DORADO-wski wobler ; czwórka INVADER, a reszta to po prostu talent.

Powrót do Listy     |     Do góry
Copyright © 2005 Dziki (HTML, PHP, JavaScript), Ariusz (Design)