Dorado Triada - Woblery Przygoda Produkty Gdzie Kupić Firma Sklep
  Zaloguj się...
 login
 Hasło
kontakt  KONTAKT siedziba  SIEDZIBA
Przjaciele piszą
Dorado Triada - Forum
Dorado Triada - Rekordy
O Woblerach Dorado Triada
Drużyna Dorado
  Drużyna Dorado [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]  
Ariusz Powrót do listy artykułów
70 x 2 = 1
Siedemdziesięciu wędkarzy dwa dni i jedna ryba. Takim tytułem w skrócie można podsumować tegoroczne spotkanie krakowskiego klubu Głowatka. 23 i 24 kwietnia na Dunajcu miało miejsce towarzyskie spotkanie na rozpoczęcie sezonu pstrągowego. Za bazę i służyło schronisko "Trzy Korony" w Sromowicach Niżnych i jak jego nazwa mówi znajdujące się u podnóża tychże gór.


Z okien pokoi rozpościerał się widok na tatrzańskie ośnieżone szczyty i piękny odcinek Dunajca, którym co jakiś czas przepływały flisackie tratwy.


No ale do wędkowania. Pierwszego dnia wyjście na wodę około godziny 9. Woda niestety wysoka, uciąg tak mocny, ze z trudnością można było utrzymać wędkę, nawet z małym woblerem. Poszukiwania spokojnych odcinków nic nie dają. Nasza drużyna kiepsko, tragedia, po kilku godzinach tylko dwa niewymiarowe pstrążki i nic więcej nie chce nawet puknąć w przynętę. Zmiana miejsca, poszukiwania nic nie dają. Zero! Wstyd myślę. Niektórzy już ciągną pięćdziesiątkę, za pięćdziesiątką, całe szczęście, ze napojów wysokoprocentowych a nie ryb. Przychodzi koniec wracamy do bazy, pytamy co i jak, każdy z uśmiechem wzrusza ramionami i mówi NIC. Moment znalazł się jeden (Darek Materna) co złapał Pięknego pstrąga 42 cm. Przedstawiciele mediów robią zdjęcia, przeprowadzają rozmowy. Przyznam się, że z zazdrością patrzyłem na tą rybę.





Naładowany myślą, że jednak coś można złowić czekam z niecierpliwością następnego dnia. Ale póki co obiad, odpoczynek gratulacje i "rozdanie nagród". Chwila odpoczynku i przy ognisku rozpoczyna się impreza. Śpiewy pogaduszki, a to wszystko przy pieczonym prosiaczku i wytrawnym winie, no nie tylko przy winie.





Wspaniała zabawa, tańce śpiewy i rozmowy trwały aż do rana. Choć tego nie widziałem, bo wcześniej zmęczony położyłem się spać. No i rano około 5 planowałem, że wyruszę po pstrągi. Plany planami, ale w końcu zwlokłem się z łóżka i ruszyłem. Do śniadania niewielu łowiło, a ci co zostali pewnie mieli rację - po co się zrywać wcześnie jak i tak nic się nie działo. Faktycznie nic. Po śniadaniu obmyślamy gdzie będziemy łowić. Wybieramy piękny odcinek rzeki kilka kilometrów powyżej schroniska. Woda naprawdę piękna Ciut opadła i troszkę przeczyściła się. Pełni nadziei obławiamy, dość spory odcinek rzeki. I nic się nie dzieje. Jakieś dwie godziny przed końcem mamy kontakt z rybą, kilka leniwych pobić. Na sam koniec wieszają się kleniki. Znudzeni wracamy do schroniska. Obiad, podsumowanie i okazuje się, że drugiego dnia nikt nic nie przyniósł. Nagrody więc jako wielka kumulacja przechodzą na następną imprezę. Wracając do domu przychodzi mi na myśl, że siedemdziesiąt osób w ciągu dwóch dni złowiło tylko jedną rybę, to coś nie tak? Czy w Dunajcu są pstrągi? Czy po prostu wysoka i zimna woda spowodowała to, że nie żerowały? Nie wiem - na to niech odpowiedzą ci, którzy tam są częściej. Ja i moi koledzy z drużyny jesteśmy zadowoleni. Wprawdzie ryb nie było ale była świetna zabawa i atmosfera. Pogratulować kolegom z "Głowatki" zdolności organizacyjnych bo jeszcze nie widziałem tylu wędkarzy zadowolonych z tego, że nic nie złowili.




Powrót do Listy     |     Do góry
Copyright © 2005 Dziki (HTML, PHP, JavaScript), Ariusz (Design)