Dorado Triada - Woblery Przygoda Produkty Gdzie Kupić Firma Sklep
  Zaloguj się...
 login
 Hasło
kontakt  KONTAKT siedziba  SIEDZIBA
Przjaciele piszą
Dorado Triada - Forum
Dorado Triada - Rekordy
O Woblerach Dorado Triada
Drużyna Dorado
  Rekordy i ... [2] [3] [4] [5] [6] [7]  
Ariusz Nawrocki Powrót do listy artykułów



Z brudnej wody

Był czerwiec 2004 roku, piękny słoneczny poranek. Właśnie miałem wybrać się ze znajomym na sandacze, gdzieś na zbiornik soliński. Okazało się jednak, że mój towarzysz (nie mylić ze Stalinem) nie może jechać coś mu wypadło. Jako, że byłem bardzo napalony na tą wyprawę, a myśl o samodzielnym wodowaniu łodzi, potem wiosłowaniu i ..., szkoda gadać wybrałem się na San. Postanowiłem pochodzić za pstrągami. Odcinek jaki wybrałem to Łączki. Kiedy zajechałem na miejsce nie byłem zadowolony. Wpadająca powyżej Hoczewka, niosła brudną wodę. No nic jechałem tyle, nie będę wracał. Rozłożyłem sprzęt. ubrałem wodery i dawaj do wody. Zjawisko było dość dziwne Połowa rzeki (ta z zapory) czyściutka, druga (od strony Hoczewki) żółta. Troszkę zrezygnowany założyłem na agrafkę mojego ulubionego Invader-a 4 cm w kolorze naturalnym srebrnym, kilka rzutów, ba kilkanaście albo kilkadziesiąt i nic. Widziałem wprawdzie jak z brudnej wody za moim woblerkiem wychodzą pstrążki. Postanawiam zmienić kolor - dalej pozostając wierny Invader-owi. Miałem w pudełku cos takiego FT, jaskrawy niezbyt mi przypasował, no ale co mam do stracenia. Kilka rzutów w brudną wodę i jest! Coś siedzi!. Jakieś kilkanaście metrów ode mnie coś zawirowało. Moim oczom ukazał się grzbiet wielkiego pstrąga. Nogi zrobiły mi się jak z waty. Próbuję go na moim dość delikatnym zestawie (wędka 2-10g, żyłka 0,16) wyholować, a tu nic ani centymetra. Ryba zanurkowała i sobie odpoczywała za kamieniem. Roztrzęsiony powoli zwijam żyłkę i krok za krokiem zbliżam się do wielkiego kamienia. Za niego widać łeb z zapiętym w nożyczki woblerem. Druga kotwica zapięła się o porastające kamień rośliny. Myślę, no już po rybie. Postanawiam delikatnie podebrać rybę podbierakiem od ogona. Zachowuję się bardzo cicho, a wszelkie ruchy wykonuję jak na filmie w zwolnionym tempie. Uf MAM!, pomysł z podebraniem wypalił. Mój największy pstrąg jest. Mam go! Roztrzęsiony idę do brzegu aby go wyczepić i zmierzyć. Ręce mi się trzęsą - ma 54 cm. Szukam kogoś z aparatem, niestety pech to pech nikt nie ma! Dzwonię do żony gdzie jest i czy ma aparat - jest niedaleko i ma aparat! Jadę syn trzyma rybę a ja uradowany robię zdjęcia. Żona pyta - ile ta ryba ma? Mówię 54 cm. Nie wierzy. Wyciągam miarkę i pokazuję. O dziwo mierząc na spokojnie i dokładnie stwierdzam, ze ryba ma 56 cm. Tego dnia już więcej nie wędkowałem. A wrażeń wystarczyło mi na dwa tygodnie, kiedy to wybrałem się na zaplanowane sandacze.

Powrót do Listy     |     Do góry
Copyright © 2005 Dziki (HTML, PHP, JavaScript), Ariusz (Design)